- Martina -
Gdy usłyszałam głos Petera odskoczyłam jak poparzona od
Jorge.
- To nie tak jak myślisz! – chciałam za nim pobiec, ale on
już wyszedł.
- Nie warto – pocieszała mnie Mechi.
- Ale to mój chłopak! – łzy cisnęły się mi to oczu a po
chwili poleciały ciurkiem po policzkach. – przepraszam Cię Jorge, mogłam nie
zgadzać się, na ten pocałunek. To moja wina.
- To nie Twoja wina. Ja się zgodziłem na to wyzwanie.
- To jest niczyja wina! – krzyknęła Stephie. – Teraz trzeba
wymyślić coś, żeby Peter Ci uwierzył.
- Dobrze, ale bawmy się dalej. Nie możecie się martwić prze
ze mnie.
Wszyscy zrobili tak jak kazałam.
- Następnego dnia –
Spotkajmy się.
M.
Napisałam sms do Petera.
Boję się jego odpowiedzi. Bo wiem, ze teraz może mi nie zaufać.
Nie.
P.
Dlaczego taki jesteś? Chcę ci tylko to wyjaśnić.
M.
Nie odpowiada mi już 10 minut. Nie wiem, co myśleć.
Dobrze. Przyjdź do mnie za 10 minut.
P.
Szybko, zrobiłam makijaż i poszłam do pokoju nr 353. Chwilę
stałam przed nim, bo bałam się. Po prostu się bałam. Chwilę później zapukałam.
Usłyszałam ciche Proszę, po czym
weszłam.
- Jestem.
- Usiądź – Peter wskazał krzesło obok stołu. Usiadłam na
wyznaczone miejsce.
- Peter…
- Ćsss.
- Eeee. A co to ma znaczyć?
- Pomyśl, co chcesz mi powiedzieć. Pomyśl.
Nie rozumiałam go trochę, ale zrobiłam to, co mi kazał. Nie wiedziałam ile ta cisza ma trwać, więc po
5 minutach zaczęłam mówić.
- Ja wiem, że to, co zobaczyłeś nie było fajne, ale to nie
tak jak myślisz.
- Każdy tak mówi – prychnął. No nie mogę. Ja chcę go
przeprosić, a on takie coś odwala?! – Tylko wiesz, co mnie naprawdę dziwi?
- … Co?
- To, że Stephie to widziała! I nic sobie z tego nie robiła!
- Graliśmy w butelkę, to było tylko wyzwanie! A ona się zgodziła!
- A ty to zrobiłaś, bo nie było mnie, prawda? – chciałam cos
powiedzieć, ale on był szybszy. – Bo wiedziałaś, że gdybym tam był, to bym Ci
nie pozwolił!
Nie wiedziałam co powiedzieć. Po prostu mnie zatkało. Bałam
się go. Jeszcze nigdy nie widziałam, go w takim stanie. A jeśli to prawda, że
jednak zgodziłam się na ten pocałunek, bo JEGO nie było? Nie, nie, nie. Już
sama nie wiem. Spojrzałam na niego i chyba się uspokoił, ale ja jako, ze
najpierw mówię wybuchłam.
- Ja przychodzę do ciebie z przeprosinami, a ty takie cos
odstawiasz?! Myślałam, ze znam mojego chłopaka!
- Martina uspokój się! – nie powiedział zdrobnienia mojego
imienia. – Przed chwilą chciałem Ci wybaczyć.
- Ale ja chyba tobie nie. Wiesz, to dziwne, że nie mogłeś
przyjechać wcześniej, a wczoraj przyjechałeś, akurat w tamtym momencie! Masz
jakiegoś detektywa, czy co?! Potrzebowałam cię, a ty się nie pojawiłeś. – Już
miałam wychodzić, ale usłyszałam jego głos.
- narrator –
- Proszę zostań!- zawołał.
- Nie byłeś ze mną w jednym z najważniejszych dni mojego
życia! – łzy zaczęły spływać jej po policzkach.
- Dobrze wiesz, że nie mogłem.
- Nawet nie złożyłeś mi życzeń!
- Złożyłem!
- 2 dni po! Jesteś najgorszy! Nienawidzę Cię!
- Wysłuchaj mnie, chociaż!
- Nie! I wiesz, co? Zrywam z tobą!
- To zbyt pochopna decyzja, przemyśl ją!
- Zapomnij o mnie.
Dziewczyna odeszła, a on został w pokoju. Zrobił głupstwo
i wiedział, że zbyt szybko nigdy mu nie wybaczy, ale będzie o nią walczyć.
- Martina -
Pobiegłam, w stronę parku – tam gdzie wszystko się zaczęło. Po co z nim byłam? Jeszcze kilka lat temu robiłam sobie z nim zdjęcie i prosiłam o autograf. Byłam z nim szczęśliwa, ale to już minęło. Pewnie sam chciał być ze mną, bo jestem sławna. Biegłam i biegłam, aż nagle… zderzyłam się w znanym dla mnie chłopakiem. Spojrzałam w jego szmaragdowe oczy i… przytuliłam się. Potrzebowałam tego. Bardzo zabolało mnie to, jak potraktował mnie Peter.----------------------------
Heja! Jest 3 rozdział! Napisałam go wczoraj, ale musiałam potem iść spać. Tak w ogóle dodałam blokadę na kopiowanie (sorry), bo ten gif to musiałam sama zrobić, bo nie mogłam znaleźć! W ogóle zastosowałam to, żeby nie kopiować tego co piszę. A i pewnie zauważyliście że końcówką jest z prologu. Musiałam tylko trochę pozmieniać m.in. w prologu ten chłopak ( czyli Peter) został na ławce a nie w pokoju, ale jak bym teraz tak zrobiła, to by się nie kleiło. W każdym razie wiecie o co chodzi :) Dobra ja już kończę bo jutro mam egzamin!!!
Ile tu się dzieje :)
OdpowiedzUsuńRozdział cudny jak zawsze ;*
Martina zrywa z Peterem *0*
Oj ten pocałunek... T nie był chyba dobry pomysł *-* Ale ja i tak jestem za Jortimi :))
Na końcu przytuliła Jorge prawda? Please, że tak!
Czekam na next ;*
Rox xy