- Jorge –
Szedłem sobie spokojnie chodnikiem aż w pewnym momencie
wpadła na mnie Martina. Spojrzała na mnie zapłakanymi oczami i przytuliła mnie.
- Tini, co jest? – domyśliłem, się, ze chodzi o Petera, ale
wolałem się upewnić. Ona tylko na mnie spojrzała.
- Ja… zzerwałam z Peterem – gdy to powiedziała, jeszcze
bardziej się rozpłakała.
- Ćśśś. Nie płacz. Usiądźmy na ławce i wszystko mi opowiesz.
- No więc, poszłam do Ppetera i chciałam go pprzeprosić, ale
on ppowiedział, ze chciałam się tylko z Ttobbą pocałować, bbo go nie bbyło -
mówiła przez łzy.
- A ty co o tym myślisz? – zapytałem, bo nie wiedziałem, ze
Peter tak myślał.
- Nie wiem. Ale przecież ja Cię nie kocham. Jesteśmy
przyjaciółmi – powiedziała ze spuszczoną głową. Ja podniosłem jej podbródek.
- Zawsze będziemy przyjaciółmi. Najlepszymi Przyjaciółmi –
pocałowałem ją w policzek i mocno przytuliłem.
- Dziękuję. Ja już pójdę, bo dziewczyny będą się martwić –
powiedziała Martina po uścisku.
- Leć – Uśmiechnąłem się. To miło, że mogę jej pomóc.
- Martina –
Wróciłam do hotelu, ale nikogo nie było. Dziwne. Wzruszyłam
ramionami i weszłam do pokoju. Od razu położyłam się na łóżku bo byłam bardzo
zmęczona. Zaczęłam myśleć o swoim życiu. Dobrze zrobiłam zrywając z Peterem. Z
zmyśleń przerwał mi dźwięk SMSa.
Od Jorge:
Mogę do Ciebie przyjść? Nudzi mi się.
Do Jorge:
A gdzie jest Stephie.?
Od Jorge:
Poszła na zakupy. To mogę przyjść?
Do Jorge:
Jasne c:
Odłożyłam telefon i czekałam. Po 2 minutach chłopak już był.
W sumie mieszka centralnie na de mną i tylko musiał pojechać windą.
- Jestem – powiedział wchodząc do pokoju.
- Wchodź – pokazałam ręką, żeby wszedł. – Too, co Cię
sprowadza?
- Tak po prostu niemiałem co robić, więc przyszedłem. A co
nie mogę? – zaśmiał się. Lubię jego poczucie humoru. To najlepszy Przyjaciel na
Świecie.
- Wiesz, jak w chodziłam do pokoju to nie widziałam nikogo,
a zawsze kręciła się Mechi z Alba albo
chłopacy. A teraz pusto.
- Dziwne. Może są zmęczeni?
- Czym? – czy Jorge coś o tym wie?
- Nie wiem – wzruszył ramionami. Ja zaczęłam coś sprawdzać w
iPhonie, a po chwili coś uderzyło mnie w głowę. – Ał! Tak chcesz się bawić?! No
to zaczynami bitwę na poduszki!!!
Biegaliśmy po całym pokoju i hałasowaliśmy, aż przyszedł
recepcjonista z dołu. Trochę na nas nakrzyczał, ale nie było źle. Zmęczeni
bitwą walnęliśmy się na łóżko. Po tym wszystkim zaczęliśmy się śmiać.
- Czy my jesteśmy z jakiegoś wariatkowa?! - zapytałam przez śmiech.
- A na to wygląda?
- Chyba tak. Heh.
Nastała cisza. Nasze oczy zetknęły się i coraz bardziej
zbliżaliśmy się do siebie. Zostało kilka milimetrów by się złączyły…
--------------------------------------
Tak jak napisałam wcześniej rozdział jest! Jestem taaakaaa szczęśliwa, ze dostałam się do tej klasy! A co do rozdziału: Czy Jortini się pocałuje? I dlaczego nikogo nie było? Tego dowiecie się już niedługo!




