poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział 2 - Co to ma znaczyć?!

* Następnego dnia, godz.15.00 *
- Martina -
Właśnie szykuję się na imprezę, przyszły do mnie Mechi, Cande i Alba i wszystkie zaczęły mnie pytać o związek z Peterem. Nie chciałam im nic mówić, to jest moja sprawa i one nie powinny się wtrącać.
- Zróbmy sobie makijaż za 2 godz. Impreza – zmieniłam temat.
- Nie wymiguj mi się tu – spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem Mercedes. – No, ale dobra. Zróbmy sobie ten makijaż.
Po godzinie wszystkie byłyśmy gotowe. Poszłyśmy do miejsca Party i zaczęłyśmy szykować stół, i inne rzeczy. Po pół godzinie wszystko było gotowe.
- No, to teraz tylko czekać na gości – poinformowała Alba. Chwilę potem usłyszałyśmy pierwszy dzwonek. Otworzyłam drzwi, w których stał Jorge ze Stephie.
- Wejdźcie – powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich.  Po kilku minutach zaczęli schodzić się inni. O 17.00 byli już wszyscy.
- Skoro już jesteśmy wszyscy, to może na początek... - chwilę myślałam, co by tu można na początek imprezy zrobić. - może karaoke?
- Tak, yhy, super! - mówili inni.
- Dobra, ale ja zrobiłam tak, że losujemy duety. Po kolei podałam osobom. Cande zaśpiewa z Samu, Alba z Facu, Stephie z Ruggo, Mechi z Diego, a ja z Jorge! Cieszyłam się bo nasz duet w serialu jak i w realu jest, no... fajny? Tak, fajny.
- To, kto zaczyna? - zapytałem. Wszyscy mówili, że ja i Jorge. My się zgodziliśmy, jak mus to mus. W sumie nawet spoko. Weszliśmy na scenę i zaczęliśmy śpiewać ,, Podemos''

No soy ave para volar
Y en un cuadro no sé pintar
No soy poeta, escultor
Tan sólo soy lo que soy
Las estrellas no sé leer
Y la luna no bajaré
No soy el cielo, ni el sol
Tan sólo soy

Pero hay cosas que sí sé
Ven aquí te mostraré
En tu ojos puedo ver
Lo puedes lograr, prueba imaginar

Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar iee eé
Podemos volar sin tener alas
Ser la letra en mi canción
Y tallarme en tu voz.

No soy el sol que se pone en el mar
No sé nada que esté por pasar
No soy un príncipe azul
Tan sólo soy

Pero hay cosas que sí sé
Ven aquí te mostraré
En tu ojos puedo ver
Lo puedes lograr (lo puedes lograr...), prueba imaginar

Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar yeh
Podemos volar sin tener alas
Ser la letra en mi canción

No es el destino
Ni la suerte que vino por mí
Lo imaginamos y la magia te trajo hasta aquí

Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar yeey
Podemos volar sin tener alas
Ser la letra en mi canción

Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar yeh
Podemos volar sin tener alas
Ser la letra en mi canción
Y tallarme en tu voz.

Na końcu patrzyliśmy sobie w oczy chyba z 5 sekund. Trochę zawstydzeni zeszliśmy z małej sceny (która była w tym pomieszczeniu), kiedy usłyszeliśmy brawa. Jorge poszedł do swojej dziewczyny i ją pocałował, a ja do Cande , Mechi i Alby. Czemu czułam się dziwnie? Czyżbym się... nie to niemożliwe. Zakochałam się w Jorge?!?!?! Ja mam chłopaka! Okej, już nie użalam się nad sobą. Potem śpiewali inni, a następnie Mechi powiedziała:
- Zagrajmy w butelkę!! - na początku mało osób chciało, no ale dobra zgodziliśmy się. Pierwsza kręciła Stephie. Wypadło na Mechi.
- Tak chciałam, żeby na ciebie wypadło! Dobra ok. to pytanie czy wyzwanie?
- Zawsze wybierałam wyzwanie, więc.. niech będzie pytanie.
- No dobra. To może.. może. Trudne to. Hm.... o już wiem! Czy ciągle kochasz Xabiego? - wszyscy spojrzeliśmy na nią. Ciekawe, co odpowie - TAK czy NIE?
- Em no... - zacięła się. Wiedzieliśmy już, że go nie kocha. - No e.... dobra muszę powiedzieć prawdę. Nie kocham go, ale chyba mu to nie powiecie? - Facu włączył komórkę i chciał zrobić kawał Mercedes. - Ej!
- No już dobrze, chciałem ci zrobić tylko żart.
- Phi! - Udała obrażona i zakręciła butelką. Wypadło na Jorge.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Niech będzie wyzwanie.
- Hm... o już wiem hy hy hy -zobaczyliśmy jej złowieszcze iskierki w oczach. To nie wróżyło nic dobrego. - Pocałuj się z... Tini!
- Co?! - Krzyknęliśmy razem.
- No, co? Jakoś w serialu wszystko było w porządku. Przecież to tylko pocałunek na niby.
- No dobra mogę, ale tylko jak Stephie się zgodzi - Powiedziała. Miałam na dzieję, ze się właśnie Nie zgodzi. Na marne.
- Możecie, przecież jest na niby, a wy nic do siebie nie czujecie.
- Ale jeszcze jedno! - Co ta Mechi jeszcze wymyśli!? - z języczkiem hy hy.
- Ugh.
Musieliśmy to zrobić, bo Mechi jest nieugięta. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy i wolno przysuwaliśmy się do siebie. Nasze wargi złączyły się. Poczułam… motylki w brzuchu. Czy ja się w nim… zakochałam?! Nie, nie, nie. No jeszcze języki. Tak, wepchnął swojego w moje usta i w tym momencie…

- Martina?!!! Co to ma znaczyć?! 

------------------------------
Rozdział 2! Pocałunek Martiny i Jorge! No na niby, ale co z tego wyniknie? I kto niespodziewanie przyszedł?  W ogóle oglądam sobie teraz Violettę!!! Leonetta pogodziła się! Chociaż szkoda, ze są tylko przyjaciółmi. Ale to nic.    Komentarze mile widziane! :)

1 komentarz: